Marta Krzywicka: „Państwo Nikt: Basia”

To „druga noga” wydawnictwa, tzw. picture book, forma, która ma już swych klasyków. Czyli książka-uzupełnienie, książka-interpretacja. Powstawała, gdy pierwsza – historie spisane – już miała dość wyraźną strukturę, nieco konkretów…

Od tego momentu obie były budowane niejako równolegle: kolejne wątki, dodawane do „podstawowej”, historii, tej spisywanej słowami – np. radzieckie bombardowania Warszawy w trakcie niemieckiej okupacji, o czym mała Basia wspomina – musiały wejść do wersji rysowanej. Co oczywiście utrudniało pracę.

Nie chorowałam w czasie okupacji. Przeszłam jedynie operację, drugą w życiu, banalne wycięcie wyrostka. Miała być niewielka i niegroźna. Niegroźna to ona była, jeżeli nie liczyć – w trakcie jej trwania – nalotu na Warszawę…

Rysunki – to dzieje małej Basi od najwcześniejszych wspomnień o wojnie, chwilę przed nią – do momentu, gdy pojawia się przed bramą obozu: KL Ravensbrück. Najbardziej dramatyczna część, na pewno. A też najtrudniejsza: o Grozie… Niektóre zaczynają się od, znanych też już z tej strony, zachowanych zdjęć; podstawą innych musiał być tylko tekst…
Nic więcej, zobaczcie Państwo sami.
mr m.

marta-krzywicka-Panstwo-Nikt-Basia_rozkl_01-1024x755

ps.
To jednak nie jest też „typowy” picture book. Poza rysunkami jest tam kilka stron maszynopisu Barbary już wtedy Gonczarskiej. Więcej tych stron pojawi się kiedyś tu, na tej stronie. Łatwiej będzie wtedy porównać, co jest opowieścią Basi \ Barbary – z tym, co jest moim opisem, komentarzem czy dociekaniem, również w przypisach – i z interpretacją Marty.
m.

zob.
• radzieckie bombardowania Warszawy: relacja Basi, s. 77, 81