Poezja wizualna

Kłopot, jaki mam z tą stroną jest i taki, że najefektowniejsze, najbardziej widoczne są ślady, jakie zostawił Zbigniew: w końcu malarz, rysownik… A przecież nie on jest najważniejszy w tej książce. Tak, dla mnie istotny – ale to opowieść o Barbarze. Jej dzieje są osią. Dlaczego? Banalnie: to ona jest najbardziej Nikim, „człowiekiem bez właściwości”. O nim napisano sporo. Dla równowagi choćby.

Ale to po nim zostały mi efektowne niekiedy papiery. Notatki, szkice, wiersze. Pojawia się tam nieco haseł z masowej wyobraźni, nazwisk z pierwszych, drugich stron pism kulturalnych. Sławni ludzie, to nas interesuje.

What was not insignificant for the painter was the visual aspect of the Lettrism he practiced – the „drawing texture”, which came into being when Latin, Gothic, and Hebrew letters, runic rites, hieroglyphs, cuneiform writing, Japanese and Arabic calligraphy, and early musical notation were used.
(…)
The symbols, which take the form of abstract signs or three-di­mensional figures, and the quotations, which solemnly frame the imagery area or penetrate space with a network of intricate calligraphy, draw on his experiences and reflections. Their iterativeness is almost neurotic. Metamorphoses of the same motifs stem from one source and lead to it.

Anna Baranowa
„Intertwining. Zbigniew Makowski’s Search for the Whole”; (2010): 187-194.
Keserü, Katalin; Szegedy-Maszák, Zsuzsanna (Hrsgg.): Text and image in the 19 – 20th century art of Central Europe. Proceedings of the international conference organized at the Eötvös Loránd University of Budapest, 2009.

„Almost neurotic”: czy to coś znaczy? Nie sądzę, ale ładnie brzmi.

Oglądam te jego wiersze. Nazywam je, za wieloma, poezją wizualną (visual poetry; szczególnie polecam tu UbuWeb). Może niesłusznie, to tylko notatki.

Literatura o związkach twórczości ze zdrowiem (lub tym, co nazywamy jego brakiem) jest dziś, jak każda, zbyt obszerna. Wspomnijmy tylko klasykę: choćby Hansa Prinzhorna (1886-1933), szwajcarskiego psychiatrę, którego Zbigniew czytywał (później) namiętnie. I innych. A i ja dzięki niemu poznałem.

Z badań Bastin nad problematyką histerii wynika, że wiąże się ona z następującymi cechami grafologicznymi, jak nieregularność rytmu, szybkie zmiany, przesadne wybrzuszenia, zmienne formy liter, impulsywność gestu, ostrość kreski, adiustacji i znaków diakrytycznych oraz częste formy pętlicowe, natomiast w nerwicy natręctw występuje przede wszystkim zbyt duży nacisk, pismo mechaniczne, monotonne, z drobnymi literami, poszczególne znaki są ściśnięte i szczupłe. Według Teillard histeria współwystępuje z pismem przesadnie dużym, o dominującej sferze śródlinijnej, o przesadnie rozbudowanej formie, ozdobnej, sprawiającej wrażenie sztucznej. Charakterystyczne są również przesadne podkreślenia, eksponowanie znaków interpunkcyjnych, nierównomierny nacisk, częste drżenia i brak zrównoważenia. W 1993 r. Kwieciński wskazuje, że „histeria” w piśmie przejawia się tym, że jest ono automatyczne.

Joanna Kalinowska-Tomala, Beata Pawłowska
Udział graficznych technik projekcyjnych w diagnozie zaburzeń psychicznych”; Curr Probl Psychiatry 2011; 12(2): 175-178


I tak dalej. Można cytować wielu. Ekspresja, kaligrafia. Nie jestem znawcą, nie wiem, czy to przejaw natchnienia czy nerwicy, kontaktu z absolutem czy natręctw – po prostu lubię. Wiem też, że sam tak w dzieciństwie robiłem, może inaczej. Rysowałem bitwy z góry. Tak, jakąś nerwicę miałem, sądzę; o sobie mogę napisać, wolno mi.
Czy to był jej objaw czy może raczej droga wyjścia? Cóż…

Dziś zresztą, coraz bardziej nawet, lubię pismo ręczne, mazane. (Po paru latach używania cyfrowego tabletu wróciłem z radością do „Kubusia”, on analogowy bardzo.)

Kaligrafia: tak. Jak choćby – wybaczcie porównanie – Morihei Ueshiba, twórca aikido oraz mistrz kaligrafii jednocześnie. Czy ta właśnie japońska, chińska kaligrafia – jest oznaką (…nieregularność rytmu, szybkie zmiany, przesadne wybrzuszenia, zmienne formy liter, impulsywność gestu, ostrość kreski…) histerii? Całych narodów przecież…
Słowa.

Niżej jeden, z tych nielicznych, jakie się u mnie zachowały, przykładów tekstów Zbigniewa. Cztery strony, ostatnia dramatycznie (prawie) pusta, też deklaracja?
Tak, emocja „niesie”, przyjemność pisania/rysowania, gestu – jest duża, wciąga… Ale powtórzmy: czy „leczy”? Czy jest raczej objawem; i czego…
Nie wiem.
mr m.



• „Państwo Nikt…” – głównie rozdz. „Lustracja”: str. 173-179; oraz strony tam, w linku wymienione;

EKSPRESJA PRZEZ RYSOWANIE (mazanie):
• Barbary „porysowane” zdjęcie: s. 118;
• a też „Tereska” Davida Seymoura (tu w blogu Sanne Kabalt; zob. też „Picturing Misery: David Seymour’s ‘Children of Europe,’ 1948” – i wiele innych linków, kilka też w książce), bardzo przekonywujący przykład;

Plus pytanie. Czy ktoś wie, co stało się z Tereską? Tak: wszyscy zachwycają się zdjęciem, nawet analizują jego dwa zachowane warianty. Nikt jednak nie wie, gdzie jest Tereska, nawet fundacja, nazwana od jej imienia.
A i jednak mało kto pyta.
Państwo Nikt…”, str. 118

• moje „bitwy z góry” z dzieciństwa: s. 221;

(Zbigniew, list) Ciekaw jestem bardzo, jak Ty rysujesz, czy nie znudziło Ci się rysowanie bitew i wojsk.


LINKI:
• „Insania pingens
Jean Cocteau, Georg Schmidt, Hans Steck, Alfred Bader
• dodajmy też może „Psychiatric Patient Makes Drawings of his own Sterilization in Nazi-Germany” (link za blogiem mym); a to nieco w związku z wpisem o Kościanie, luźno…