Tożsamość, pamięć, melancholia (1)

A oto sprostowanie, wyjaśnienie raczej. W książce (s. 91) umieściłem zdanie z portalu Histmag org.

U blisko 40% badanych uczenie się historii kończyło się melancholią.
– Pierwsze symptomy pojawiały się często już kilka minut po odłożeniu książki.

Sebastian Adamkiewicz (2015)

Nie dodałem jednak informacji (choć link jest, uważny czytelnik sprawdzi zapewne, jak to zwykle w sieci), że, w zamierzeniu autora, miał to być żart primaaprilisowy.
Był? Nie był?

Nie był. Nie jest raczej.
Oczywiście takie badania nie istnieją. Oczywiście są niemożliwe. Ale jeden z pierwszych komentarzy pod tym tekstem trafia celnie: intuicja autora jest przecież, użyjmy modnego dziś słowa, prekognicją.

Tja, zaraz pewnie usłyszymy „prima aprilis”, podczas gdy problem rzeczywiście istnieje. (komentator) „Meczyk” (2015)

Przeszłość jako źródło melancholii. Gdy w połowie lat 80. jeden z przyjaciół, praktykujący buddysta, dowiedział się, że studiowałem historię – powiedział zdanie, które tkwi we mnie do dziś:

Ja nie mógłbym. W przeszłości tyle jest wojen, cierpienia, krzywd… Stale bym płakał.

To deklaracja, może egzaltowana. Lecz takie pytania pojawiają się dziś i w publikacjach, nazywanych naukowymi. Tak, ktoś to kiedyś opisze. Już zresztą mamy liczne przykłady.

When Geoffrey Hartman invited me to speak at this commemoration, he proposed that I expand on a question I asked in my book, The Unmasterable Past. „Can there be too much memory?” (p. 161). At first glance the question seems almost impious.

Charles S. Maier
„A Surfeit of Memory? Reflections on History, Melancholy and Denial”
History and Memory. Vol. 5, No. 2 (Fall – Winter, 1993), pp. 136-152

Czy niechęć do zajmowania się przeszłością (historią więc) jest, może być więc zdrową reakcją, ratująca nas przed nieustającym rozdrapywaniem ran? Przed smutkiem…

A skoro można już dziś zadawać wszelkie pytania, na przykład takie, jak „czy możliwa jest sztuka po…” – po zagładach licznych, powiedzmy, aby nie ograniczać listy – to może warto też zadać i to: czy możliwa jest historia? Pamięć? Czy konieczna wreszcie.
Może – wbrew popularnemu zdaniu z piosenki Boba Marleya („don’t forget your history. Know your destiny”; Rat Race / „Rastaman Vibration”, 1976 ) – przeszłość (czy tylko pamięć) nam przeszkadza?
Są próby odpowiedzi. Rozdzielenia czy zdefiniowania.

Against the apparent biases of history, memory stirs. Against history’s rationality, the reveries of memory rebel. Against history’s officialism, memory recalls hidden pasts, the lived and the local, the ordinary and the everyday. Against history’s totality, memory’s pluralism blooms. (…) Memory cannot be debated; history can. Make history, not memory.

Daniel Abramson „Make History, Not Memory. History’s Critique of Memory” (1999)


Ilość opisów przeszłości niepokoi, odbiera zapał. Jest ich za wiele, aby to opanować; gdzie więc szukać przewodnika? I czy? Przecież i tak wszyscy wiemy, jak było. Pamiętamy przecież… Że każdy swoje? Cóż.
Tak: niestety mogę wyobrazić sobie model przyszłości, w którym wszystkie prawdy są już powiedziane, lecz jest ich tak dużo, że – znów – zapanuje chaos i niewiedza. I też nie jestem w tym odosobniony. Przeszłość się bowiem nadal dzieje: teraz.

– That seems pretty serious to me, that a person or people do not possess an ethical instinct or sense, doesn’t it? Moreover, there’s a tendency, or a habit, of judging an act by its consequences. Now that seems immoral to me, because when you act you know if your acts are evil or good. As for the consequences of an act—they ramify and multiply and perhaps balance out in the end. I do not know, for example, if the consequences of the discovery of America have been good or evil, because there are so many. Even as we are talking, they are growing and multiplying. Thus, to judge an act by its consequences is absurd. But people tend to do this. For example, a contest or a war is judged according to failure or success and not according to whether it’s ethically justified. As for the consequences, as I said, they multiply in such a way that, perhaps in time, they balance out and then become unbalanced again. It is a continuous process.

Borges and God. Jorge Luis Borges and Osvaldo Ferrari” (The New York Review of Books, 2014)


Bowiem co jest prawdą: dziś? W dobie nadmiaru… Nic, albo niewiele.

Ludzie mają jednak to do siebie, że chcą wierzyć. Kiedyś przyjmowali za pewnik wszystko to, co zostało zapisane czy wydrukowane. Teraz nasza wrodzona łatwowierność każde nam automatycznie wkładać do szufladki „prawda” to, co mignie nam nam na social mediowej ścianie. Trudno jednak nie nabrać się na jedną czy drugą ściemę, gdy te wykonane są z pieczołowitością, której mogliby pozazdrościć prawdziwi kronikarze. Oszustwo, moi drodzy, stało się bowiem prawdziwą sztuką.

Od dziś nie uwierzę już w prawdziwość żadnego zdjęcia znalezionego w internecie”; serwis Kulturą w płot (2016)


I powtórzmy: a wczoraj? Co jest pamięcią…

The only problem: None of those things were true. In the immediate aftermath of the accident, Kabeja clung to his new memories, and his family and friends played along. But there was no pregnancy. There was no private plane. There was no job interview… (…)
Leaving aside the question of whether the subconscious is a useful psychological concept, the building blocks of Kabeja’s fictional memories were certainly somewhere in his head.
In that sense, McRobbie argues, Kabeja’s brain was simply going a step further than ours do, every day, when we recall a piece of the past. No autobiographical memory is a fixed, literal record of what really happened; memories are malleable, morphing each time we call them forth, to accommodate new information stored elsewhere in the brain.
(…) „When you wake up, your brain is trying to reconnect pieces because your brain is trying to recover that sense of you, that sense of memory, that sense of history,” Julia Shaw, a memory researcher at London South Bank University, told the Globe.
Cari Romm „The Man Who Woke Up From a Coma With Memories of Another Person’s Life


A my nadal budujemy, usiłujemy raczej.

To puzzle, obrazek do ułożenia. Niby znany, ale przecież ogromny: mapa Europy. To J.L. Borges i jego doskonali cesarscy kartografowie, tak dokładni, że postanowili wreszcie stworzyć tę mapę Chin w skali 1:1. Do dziś robią.
(…) na razie udało mi się ustalić, że od tego cytatu z Borgesa (lub jego omówienia) zaczyna swoją książkę – wydaną także w polskim przekładzie – Jean Baudrillard „Symulakry i symulacja”. Książki na razie nie mogę znaleźć na półce, ale jeszcze poszukam. (…) wszyscy ten cytat tylko omawiają… zabawne. (Może nie istnieje). Pozdrawiam, St.

(Stanisław Gromadzki, mail pryw.); w:
Państwo Nikt…” str. 130


Ile trzeba wziąć z tej bogesowskiej mapy w skali 1:1 aby opisać przeszłość? Ile tej prawdy o przeszłości – jest prawdą: połowa? Jedna dziesiąta, mniej…? Ile uproszczeniem, prymitywizacją czy nawet prostactwem?
I czy takie rozwiązania (uproszczenie, a więc – niekiedy – synteza) gwarantują sukces.

The „lessons of history” — to quote the historians’ manifesto — can be read in different ways, by equally informed people.

Jonathan Zimmerman „Why I’m Not Joining ‘Historians Against Trump’” (2016)


Pamięć (historia) jest nieustająco budowana, to wiemy. Ale: po co? Dla jakich celów: czy tylko – jak robię to tutaj ja choćby – dla indywidualnej terapii? Z próżności? Z braku perspektyw, bowiem już jesteśmy starzy, więcej tego, co za nami – niż przyszłości…
Więcej tu odpowiedzi, niż pytań – a wszystkie już chyba zadane. To nie pomyłka: więcej dziś odpowiedzi, niż pytań. Pytania są wciąż takie same ¹…

mr m.
(cdn.)

PRZYPISY:
¹ – Lech Janerka, „Tryki na start” Historia podwodna 1986.

LINKI:
• Erika Hayasaki „How Many of Your Memories Are Fake?” (2013)
• Linda Rodriguez McRobbie „The man with the made-up memories” (2016)
• Klaus Neumann „How much forgetting is desirable? ‚A surfeit of memory?’ reconsidered
INNE:
• Peter Fritzsche „Stranded in the Present. Modern Time and the Melancholy of History
• Willem Kuyken, Tim Dalgleish „Autobiographical memory and depression
• Roy Rosenzweig „Can History Be Open Source? Wikipedia and the Future of the Past

UWAGI:

Jest jeszcze bardzo spory wątek rozważań, związanych z tzw. pamięcią Hoklokaustu. Wiele tu prac, sam tylko natknąłem się na liczne bardzo trafne, mądre, jak niefachowo sądzę. Jeśli mi starczy zapału, czasu – spróbuję coś z tego ułożyć. Tym bardziej, iż w życiorysie Barbary, dziecka z domu tzw. chrześcijańskiego (choć chyba ateistycznego jednak) – i ten temat, zbiór haseł czy problemów, się pojawia. Wiadomo: brunetka…
W wielkiej ilości tych prac, opracowań, źródeł niepokoi mnie tylko, że zawężają niekiedy problem do jednej społeczności, grupy etnicznej, religijnej; tak, jakby pamięć przeszłości (i związane z nią niekiedy, często, czasem… cierpienia) nie dotyczyła nas wszystkich.
mr m.

ILUSTRACJA:
• zdjęcie Edmunda Gonczarskiego (?); zrekonstruowane cyfrowo, „Państwo Nikt…” str. 328

„Zdjęcia wyszły nie wszystkie. Nie wyszło to zdjęcie z tym chłopcem na dworcu. Czy jesteś z nim parą?”
(…) list z 20 IX 1961 r.

1961-para-oo1-mirek-makowskiwyjazd-wieniec-zdroj-chyba-0196-05-mm-dworzec-1200pxl