Listy z kolonii

I sanatoriów, jak tu, stamtąd koperty (z 1963 i 1965). Rymanów Zdrój, Bieszczady, kolejna „zima stulecia”.

(…) dla Makowskiego tą najważniejszą zimą stulecia jest ta bieszczadzka z 1963 roku. Pojechał wtedy do sanatorium. „Byliśmy w tych Bieszczadach dwa miesiące, a może i dłużej. Sanatorium ale i szkoła niestety. Nauczyciel matematyki rzucał w nas, zwykle kredą, białą jak śnieg. To tolerowaliśmy, zmuszeni. Gdy jednak we mnie rzucił mokrą ścierką do wycierania tablicy i kazał oddać – odrzuciłem mu, zamiast odnieść. Nie bez obaw, jak to się dla mnie skończy…”

Grzegorz Sieczkowski „Zima stulecia” (plan. data wyd. 2017)



Jeździłem często.

Zdjęcie mego ojczyma, na zdjęciu: ja (¹). Jadę do sanatorium – Wieniec Zdrój? A jeśli – to mamy 1963 rok. I może Dworzec Wschodni (²) w W-wie. Nie byłem zadowolony, że jadę. Ponoć miałem nerwicę, cokolwiek to znaczy. Leczono mnie często, choć nie z tego: z reumatyzmu, „na zatoki”… (…) Ale coś miałem: wysyłany często z domu – na kolonie, do sanatoriów – miewałem ataki paniki, dramatyczne. Po jako takim, może nawet fajnym dzieciństwie w przedszkolu (…) czas szkoły podstawowej (1959-67) to – o ile pamiętam, a pamiętam niewiele – dramat.

Państwo Nikt…” str. 228

Jeśliby je zebrać – nie tylko moje przecież, czy do mnie listy, można by z tego ułożyć ładną, żywą historię życia prawie codziennego w Peerelu. Tylko: kto, kiedy, jak…

Wszystko już wiemy o represyjności Peerelu, powstają nowe, wspaniałe muzea, bojownicy dostają ordery, wydają książki. Ale mnie to jakoś nie rusza. Również dlatego, że tamta represyjność była „z wyboru”. Chciałeś być opozycjonistą – mogłeś oberwać.
O wiele bardziej interesuje mnie detal. Ot taki list: 27 września 1963, moje urodziny. Ustrój donosi.
„Przedsiębiorstwo państwowe Uzdrowisko „Wieniec-Zdrój” (…) W dniach odwiedzin nie wolno rodzicom zabierać dzieci poza teren parku! (…)”
Też ostatnie podkreślone. I zdanie wydrukowane boldem, mocno, stanowczo.
„W wypadku przyjazdu w innych dniach widzenie się z dziećmi nie będzie dozwolone. (…)”
Jest jeszcze kilka zakazów. I prawie żadnych innych zdań.

Państwo Nikt…” str. 230

A przecież mnóstwo ludzi takie listy miało, może jeszcze ktoś, poza mną, kiedyś Barbarą – je przechowuje. Jak długo? Ile wytrzyma ten marny papier, co się stanie, gdy rodzina zacznie porządkować mieszkanie po tych, którzy odeszli…
Mikrohistorie dzieci Nikt.
mr m.



SPEKULACJE:

Oto rok 1965. List z Rymanowa Zdroju, z sanatorium, dziś chyba dom dziecka. Mam dwanaście lat, z kawałkiem i rok starszego kolegę: z Czerniakowa. Jego starszy brat podobno siedzi w więzieniu – a więc kolega mi imponuje.

Państwo Nikt…” str. 231

To ten pobyt („turnus”), ja – z lewej. Kurtka, którą mam na sobie, na zdjęciu (1965), zrobionym pod budynkiem willi sanatorium „Gozdawa” w Rymanowie to być może ta sama kurtka, którą Edmund miał w Zakopanem (ok. 1963, zob. „Państwo…” str. 226). Trwałość rzeczy, przechodzenie ich, na młodszych… Też ciekawe.
m.



STRONY
w książce:
• kolonie, sanatoria moje:
s. 39 (ręcznik z napisem KRIEGSMARINE), 222 (moczenie nocne), 228-231, 238, 284 (Złockie k. Muszyny), 321 (MKiS), 430 (foto), 431 (Świder, Kołobrzeg / „Spekulacje”),
• sanatoria i kolonie Barbary:
s. 13, 28 (1938, sanatorium przeciwgruźlicze), 142 (kolonie 1946, Strzyżewo), 152 (1947, Otwock), 167 (1957, Kościan), 209-211 (poradnia, Kościan…), 219 (sanatorium Egona), 263 (Komorów), 283 (Egon), 285-286 (Polanica: „zezowaci”), 304, 312-313 (wniosek sanatoryjny w PRL), 315-316 (próba samobójcza), 318, 329 (Komorów), 331 (ul. Dolna), 344 (Polanica), 359 (Komorów), 381-383, 384, 387, 398 (papiery ws. renty), 409,
• sanatoria Zbigniewa:
199, (chyba przeciwgruźlicze), 206 (lista zabiegów, lata 50.),

INNE:
• (¹) Wieniec Zdrój:

mirek makowski jedzie na kolonie; Dworzec Wschodni (?)(²), wczesne lata 60. – fot. Edmund Gonczarski

• (²) coraz częściej mam wątpliwości: może dawny Dworzec Główny był; czy perony obecnego Centralnego, kiedyś sprawdzę. Ale zwróćcie uwagę na budynek w tle: w obu książkach myliłem się, to jeszcze Żoliborz, ul. Stołeczna (dziś Popiełuszki), przystanek na rogu ul. Krasińskiego; w tle Klasztor sióstr Zmartwychwstanek
Obok…” str. 63