Linearne wersje prawdy.

To zajmujące, jak narzędzie (tak, fizyczne: ołówek czy maszyna do pisania; lecz i edytor tekstu…), jakiego używamy do zapisywania myśli – wpływa na ich kształt¹. Pracuję z systemami, ogólnie nazywanymi DTP, dostaję prace, niekiedy naukowe, pisane w edytorze (np. Word). Wywód jest tam najczęściej pionowy, z góry w dół. Prawda też układa się wtedy klarownie: jeśli A to B…, z góry do dołu i do c.b.d.u.
Barbara używała maszyny do pisania.

Koniec strony. Jako zawodowa maszynistka…

(Barbara – mr m.)

…wyczuwała, gdzie się ta strona skończy². Czy stąd taka narracja? Może.
(…) Koniec strony. Jestem już pewny, że to akcenty. Rytm. Tak pisze, „kończąc” – i zaczynając od nowa. Zabieg³.

Tak: technika – ubiera nam emocje, dziś bardziej⁴, jak kiedyś.
mr m.

¹ – podobnie mówi się o fotografii; pierwszy (?) chyba Walter Benjamin w „Małej historii fotografii”, jak zwykle. Mnie to uświadomił nieżyjący już Sławek Biegański, gdy mi, z racji jakiś rodzinnych zaszłości („Od nowa”, znów…), dawał pierwsze rady… – że np. wprowadzenie aparatów typu „leica” (pozioma klatka w proporcjach ok. 3×2, aparat trzymany wzdłuż dłuższego boku…) spowodowało znacznie częstsze stosowanie poziomu przy komponowaniu zdjęć (a dziś odwrotnie: aparat w telefonie komórkowym)
² – w galerii niżej: kilka zakończeń stron dłuższego maszynopisu Barbary („Samotność”)
³ – „Państwo Nikt…” str. 306, 311
⁴ – por. też: Robert Rogoziecki „Martin Heidegger: Prawda dzieła sztuki w dobie jego technicznej reprodukcji

To samo tyczy się klasyków szkoły frankfurckiej – Waltera Benjamina oraz Theodora Adorna. Wprawdzie dostrzegają oni, że wraz z pojawieniem się środków masowej reprodukcji dzieł sztuki zmienia się również sposób ich funkcjonowania, jednak w niedostatecznym stopniu ujmują związek pomiędzy zmianami zachodzącymi w społeczeństwie, mianowicie pojawieniem się mas, a przemianami artystycznymi.
(…) Dasein jako skończone (śmiertelne) musi posługiwać się narzędziami. Do charakteru zaś bycia narzędzia należy to, że z istoty swej jest ono czymś, co służy do czegoś… (…). W ten sposób narzędzia zawsze wchodzą w strukturalne zależności z innymi narzędziami oraz swymi celami i jako takie nigdy nie są pojedyncze, lecz zawsze występują w związkach strukturalnych. (…)
Choć każde narzędzie niesie ze sobą strukturę własnych odniesień, to jednak w trakcie jego używania struktura ta pozostaje niejako w ukryciu: gdy posługuję się narzędziem, nie myślę wszakże o jego odniesieniach ani budowie, ale po prostu działam. Dopiero utrata poręczności sprawia, że kontekst wielorakich odniesień narzędziowych staje się wyraźny, a wraz z nim objawia się „świat”.