Rocznica śmierci (1945)

Wacława Zawisławskiego, naszego wspólnego dziadka. To też zdjęcia z archiwum Krystyny Gaëtan-Gilewskiej; zaś wpis mej ciotki Hanki, już wtedy Gilewskiej – w kalendarzu, z datą 6 sierpnia 1945 roku. To pierwsza rocznica śmierci i jej też ojca (Barbara i Hanka miały jednak różne matki), zobaczmy dopisek na marginesie.
Zwróćmy też uwagę na język: to ciekawe, że w tamtych latach ktoś tak robił notatki, osobiste przecież, nie na pokaz. Tu wojna, ruiny, wymarły jeszcze Wrocław… I ten język: poszukiwanie kultury wysokiej?
mr m.

ps.
A oto relacja Barbary, z książki.

Ojciec zginął. Zginął banalnie, ale wszystko co robiliśmy w tych czasach było banalne i jednocześnie heroiczne. W domu ktoś przyniósł wiadomość, że zbliżają się Ukraińcy. (…) Ojciec udał się na najwyższe piętro do naszego mieszkania. Nosił okulary i w ten cichy, świąteczny i dla Niemców dzień [święto Przemienienia Pańskiego – mr m.] jedyny strzał armatni wystrzelony pewnie z nudów przez jakiegoś żołnierza trafił w nasze okno. Trafił właściwie obok i ojciec prawdopodobnie stojący w tym oknie pozostał bez głowy. Spadła prawie cała z czwartego piętra.
Państwo Nikt…” str. 107-108