Recepta (1953)

W sumie: banalna. Niewiele z niej można wyczytać: że czasem chorowałem. Tylko?

Maria Cywińska-Łyskawińska ps. Jolanta, lekarz-pediatra. W Powstaniu: komendant PS Nr 115 Żoliborz, przy ul. Mickiewicza 34, Lekarz Naczelny sanitariatu I Rejonu Obwodu II

Pani doktor – urodzona w Kijowie (1895) – była związana z Żoliborzem jeszcze przed wojną. Przyjmowała przy ul. Krechowieckiej 6, niedaleko od domu, Kolonii raczej – gdzie mieszkali moi dziadkowie. Może już wtedy mała Barbara bywała u niej? Spekulacje. Później (1939) przy ul. Żelaznej, jakby kto chciał śledzić.

Ale jej życiorys połączył się przede wszystkim z tą tak zwaną Twierdzą Zmartwychwstanek, budynkiem, który i mnie się w pamięć wrył, o mej matce nawet nie wspominając. Pani Maria organizowała tam szpital powstańczy…

Iwona Olicka „Biruta”: Przysięgę dopiero w trakcie Powstania [składałam] i zostałam osobistą łączniczką doktor Cywińskiej, żoliborska lekarka, Łyskawińska-Cywińska, pseudonim „Jolanta.” Musiałam się u niej meldować co parę dni i ona mi różne zlecała zajęcia.

Jak kto chce: jest trochę literatury – np. Agata Puścikowska „Siostry z powstania. Nieznane historie kobiet walczących o Warszawę” (2020), albo Stanisław Bayer „Służba zdrowia Warszawy w walce z okupantem 1939-1945”, (1985).

A zmarła w 1989 roku, mogłem ją znać, nie pamiętam. I to piękne, czytelne pismo…
mr m.

Osiejewscy

Czytam wiele materiałów historiozoficznych i pamiętnikarskich z tego okresu czasu. Przeważnie piszą o tym ludzie, którzy tego nie przeżyli osobiście i stąd wiele fantasmagorii. Zdziwienie ogarnia człowieka, ilu było bohaterów.

(fragment listu Edmunda P. Osiejewskiego do Barbary, 1982)

Im Barbara była starsza, im bardziej sama – tym bardziej szukała krewnych i korzeni. I pewnie stąd ci Osiejewscy – z domu opowieści (ani ich samych) nie pamiętam.

Babcia Ryszkowska z domu Hałas, po matce, Józefie Hałas, z d. Osiejewskiej – ponoć z Mirża-Starża (?) Osiejewskich. Ech, ta nasza szlacheckość, znamy. Ale mam zdjęcie z tyłu opisane: „Cezariusz i Weronika Osiejewscy”. Gdzie on wygląda dostojnie, ona też, choć zdecydowanie bardziej chłopsko.

Państwo Nikt…” str. 35

To ja, nieco ironiczny, taki wyrosłem. Lecz zacytujmy ją samą:

…2 synów i córkę Józefę Osiejewską, zamężna Chałas³. Córka (Józefy – mr m.) Wiktoria z Chałasów Ryszkowska, dzieci (Wiktorii – mr m.) Ryszard Grzegorz Ryszkowski, córka Barbara Anna Gonczarska.

³ – Wspominałem: znajduję w papierach i tę pisownię, choć – np. w metrykach, tych, które mam – częściej występuje jednak „Hałas”.

„Państwo Nikt…” str. 190

Adresat jej listu – Edmund Piotr Osiejewski – to ciekawa postać, sądzę. Urodzony 13 marca 1906 w Warszawie. Rodzice jego – to Cezary Osiejewski i Weronika z d. Krawczyk; on (wg serwisu MyHeritage) urodzony 28 sierpnia 1884 w Warszawie; ona ur. w roku 1886, też w Warszawie, parafia Wszystkich Świętych.

Wg tego samego serwisu Edmund miał siostrę Teodezję, później Dyszlatys – oraz braci: Piotra i Romana. A więc gdzie tu Jan z opowieści Barbary?
Nie wiem…

Edmund Osiejewski walczył w Powstaniu, był najpierw zastępca dowódcy, później dowódcą: to Armia Krajowa (nr leg. 027 / O) – batalion „Kiliński”, na Woli, na Starym Mieście, w Śródmieściu…
Później wiadomo: niewola – jeniec Stalagu X B Sandbostel (nr jeniecki 224806).
Zmarł 17 października 1990 w Łodzi.

W liście wspomina on o pogrzebie Romana, brata. Tam byli razem. (Barbara często chadzała na pogrzeby, jedna z jej dalekich „kuzynek” wspominała mi nawet niedawno, że lubiła na nich błyszczeć – czy jakoś tak. Dziś już nieważne.)

Czy więc owi rodzice Edmunda, których zdjęcie-kopię mam ledwo – to moi pra-pra-dziadkowie? Chyba tak – ale jak zwykle gubię się tu w ogromie faktów i niekompletności danych. Cóż…
mr m.

Rocznica śmierci (1945)

Wacława Zawisławskiego, naszego wspólnego dziadka. To też zdjęcia z archiwum Krystyny Gaëtan-Gilewskiej; zaś wpis mej ciotki Hanki, już wtedy Gilewskiej – w kalendarzu, z datą 6 sierpnia 1945 roku. To pierwsza rocznica śmierci i jej też ojca (Barbara i Hanka miały jednak różne matki), zobaczmy dopisek na marginesie.
Zwróćmy też uwagę na język: to ciekawe, że w tamtych latach ktoś tak robił notatki, osobiste przecież, nie na pokaz. Tu wojna, ruiny, wymarły jeszcze Wrocław… I ten język: poszukiwanie kultury wysokiej?
mr m.

ps.
A oto relacja Barbary, z książki.

Ojciec zginął. Zginął banalnie, ale wszystko co robiliśmy w tych czasach było banalne i jednocześnie heroiczne. W domu ktoś przyniósł wiadomość, że zbliżają się Ukraińcy. (…) Ojciec udał się na najwyższe piętro do naszego mieszkania. Nosił okulary i w ten cichy, świąteczny i dla Niemców dzień [święto Przemienienia Pańskiego – mr m.] jedyny strzał armatni wystrzelony pewnie z nudów przez jakiegoś żołnierza trafił w nasze okno. Trafił właściwie obok i ojciec prawdopodobnie stojący w tym oknie pozostał bez głowy. Spadła prawie cała z czwartego piętra.
Państwo Nikt…” str. 107-108

Tereska: a jednak…

Dziś nieco inaczej. Zdjęcie: David Seymour / Magnum Photos.

I nie wiem, czy to potrzebne, może za łatwe? Jest bardzo znane zdjęcie Davida Seymoura, Davida Szymina właściwie. Z Polski (1948), podpisane „Tereska”. Na nim dziewczynka, z domu dla dzieci szczególnie doświadczonych wojną – ta dorastała w obozie. Ma narysować dom, na tablicy, kredą. Już narysowała – to splątanie koła, szybko rysowane. Emocja, chaos, nic.
Plus groza.
Nikt jednak nie wie, gdzie jest Tereska, nawet fundacja, nazwana od jej imienia. A i jednak mało kto pyta.

Państwo Nikt…” str. 118

A jednak ktoś zapytał. Aneta Wawrzyńczak „Tereska. Rozwiązujemy zagadkę słynnego zdjęcia
czytaj dalej

Nieślubne dzieci grzebią rodziców

O kłopotach archiwisty.
W korespondencji z Muzeum Powstania Warszawskiego ws. danych moich dziadków Wiktorii oraz Wacława pojawił się problem: jakie babcia miała właściwie nazwisko? W bazie MP jest dziś jako „Zawisławska”. (Dziadek też tam jest.)
Jednak to nie całkiem prawda. Prawdę mówiąc: nieprawda – i prawda jednocześnie.
Ona, babcia bowiem do śmierci nosiła nazwisko Ryszkowska, taki zapis jest jeszcze w odpisie (świadectwie) aktu urodzenia Barbary (1945), skan wyżej. Pojawia się oczywiście i to: z d. Hałas (w „Świadectwie…” jest błędny zapis: „Ch…”).

Jest jeszcze zagadkowa część rodziny: linia Hałas, niekiedy w papierach jako „Chałas” oczywiście…
Państwo Nikt…” str. 39 i dalsze

Zaś w dokumentach PCK (z których wzięto je do bazy Muzeum Powstania) i dalej w dokumentach dot. ekshumacji i ponownego pochówku (1946, skany niżej) widnieje już nazwisko: Zawisławska. To samo też przy akcie jej zgonu, pochowku… Dlaczego?


Otóż wszystko przez dzieci, jak zwykle. Moja matka, Barbara , w swej opowieści – a i w swym życiu – wiele historii „prostowała”: też zmieniała, koloryzowała czy ubarwiała.. Tak było i w tym przypadku, jednak tu – jest usprawiedliwiona. Ja ja usprawiedliwiam, archiwiści może mniej.

czytaj dalej

Janina Siwińska (1903-…)

Starsza pani, przyjaciółka i trochę chyba mentorka Barbary. Działaczka WSM, jeszcze sprzed wojny. Jej relację z drogi do Lublina, przez linię frontu (to lipiec 1944), oraz z – dopiero co wyzwolonego – Majdanka (a właściwie KL Lublin Barbara przepisywała i (chyba) redagowała. Mam cały maszynopis, osiem pełnych stron i 11 wierszy na dziewiątej. A ten opis obozu jest… straszny. Zwyczajne piekło.
mr m.
czytaj dalej

Fryzjer (1944)

Zakład fryzjerski „Tadeusz”, właśc. Jan Zabost, Warszawa, ul. Słowackiego 27, (budynek Spółdz. „Zimowe Leże”). Zakład spłonął w czasie Powstania, gdy o budynek spółdzielni walczono intensywnie. Zostały tylko zeznania świadków – oraz ślad na ścianie po pożarze, na zdjęciu Karola Pęcherskiego (1949), linki niżej. Tam też szyld: bowiem po wojnie też był tam fryzjer (nowy właściciel?).
mr m.
czytaj dalej

Hanna Puławska, inni

Malarka i tkaczka. Koleżanka Barbary jeszcze z czasów domów dziecka / internatu (przynajmniej od 1946, p. foto) – a może jeszcze z czasów wojny: jest świadectwo Hanny Puławskiej ws. udziału Barbary w Powstaniu. Mieszkała na III Koloni WSM, ul. Krasińskiego 15 m. 150; gdzie wielu artystów (m.in. Ignacy Witz) też.
Żona (?) Leona Urbańskiego, znakomitego typografa, na ASP też aktywisty ZMP (lata 50.); póżniej m.in. założyciela Doświadczalnej Oficyny Graficznej Pracowni Sztuk Plastycznych (PSP). Matka Jacka Urbańskiego, rysownika, karykaturzysty.
Moja „babcia” Stanisława, po wyprowadzeniu się od nas, pracowała u niej jako gosposia.
mr m.
czytaj dalej