Recepta (1953)

W sumie: banalna. Niewiele z niej można wyczytać: że czasem chorowałem. Tylko? Maria Cywińska-Łyskawińska ps. Jolanta, lekarz-pediatra. W Powstaniu: komendant PS Nr 115 Żoliborz, przy ul. Mickiewicza 34, Lekarz Naczelny sanitariatu I Rejonu Obwodu II Pani doktor – urodzona w Kijowie (1895) – była związana z Żoliborzem jeszcze przed wojną. Przyjmowała przy ul. Krechowieckiej 6,

Cztery babcie…

…moje. Czyli kartki, nadal. To znaczy: znałem dwie, jedną prawdziwą: babcię Józię – i jedną „przyszywaną” – tak o niej mówiła Barbara, ja mówiłem po prostu „babciu”. Czyli mą babcię Stasię. Ale były jeszcze dwie: jedna prawdziwa – babcia Wiktoria, nie znałem, nie mogłem. Oraz „babcia”, a raczej „przyszywana mama” matki mej, bo dla mnie

Koniec lat 60.

Był dla nas wszystkich trudny. Barbara często bywała (też i wcześniej, ale teraz prawie stale) w szpitalach, sanatoriach, jej życie z Edmundem nie kleiło się. Ja rosłem, zaczynałem mieć ambicje… Jedną z nich była fotografia – robiłem zdjęcia chętnie i wcześniej, czym się dało. Ale teraz często zabierałem Edmundowi jego, przywiezioną gdzieś z Niemiec (Zachodnich)

Dedykacje (1942, 1946,1953)

Dwie fotografie: Wacław Zawisławski, jego córka, już wtedy sierota Barbara, jeszcze wtedy Zawisławska – oraz jeden rysunek z dedykacją: pierwszego męża Zbigniewa Makowskiego (przedstawiający oczywiście mnie). Wszystkie wysyłane do rodziny: to Gilewscy, najpierw do Iłży, później do Wrocławia już. Ojciec do córki, Barbara do najbliższej rodziny… Fotografia jako forma spotykania się. Zwróćmy uwagę na zdjęcie

Klasa „z buźką” (1933?)

Najłatwiej datować papier fotograficzny. Tzw. buźka to logo Fabryki Płyt i Papierów Fotograficznych „Alfa” w Bydgoszczy. Papierów z tego zakładu używano co najmniej¹ od 1932 roku i były w latach 30. XX wieku bardzo popularne i masowo używane. …pisze mi niezastąpiony autor strony Leksykon fotografów warszawskich 1845-1945. To klasa (ale czy jedna?) szkoły podstawowej. Nie wiem

Przedszkole (1957?)

Oto ja, idę do przedszkola, ul. St. Wyspiańskiego. Zdjęcia niewiele dodają do opowieści, ale mogą zainteresować kogoś, dziejami Żoliborza pochłoniętego. Jest rok… Raczej 1957, może to mój pierwszy rok tam: może nawet 11 marca, „Dzień kobiet”? Przez 55 lat funkcję kierownika a potem dyrektora przedszkola pełniło 5 osób, m.in. Lucyna Szulim…

Przywileje władzy

Drtobiazgi: Barbara była nawet radną, krótko. Ale walczy. Matury zrobić nie mogła – nie chciała? Próbuje stanąć na nogach, już nie szczeniaczek. Była nawet radną na Żoliborzu. To później, legitymacja ważna od czerwca 1952 do grudnia 1954. „Państwo Nikt…” str. 181

Pani Halszka

Nie pamiętam rodziny, nie mogę. Jakichś sąsiadów: postacie jak z albumu rodzinnego. To już IV Kolonia, mieszkańcy. Pani Halszka, starsza pani w tej lepszej, czteropiętrowej części, większe mieszkania. Nauczycielka, ponoć w AK bardzo dzielna – i jej siostra młodsza. W mieszkaniu z imponującą ilością książek i fotelem bujanym. Nie wiem, co mnie bardziej onieśmielało. Może

Janina Siwińska (1903-…)

Starsza pani, przyjaciółka i trochę chyba mentorka Barbary. Działaczka WSM, jeszcze sprzed wojny. Jej relację z drogi do Lublina, przez linię frontu (to lipiec 1944), oraz z – dopiero co wyzwolonego – Majdanka (a właściwie KL Lublin Barbara przepisywała i (chyba) redagowała. Mam cały maszynopis, osiem pełnych stron i 11 wierszy na dziewiątej. A ten

Urszula (?)

To zapewne ona, ta w „misiu”, córka Edmunda Gonczarskiego z pierwszego związku. Drugiej dziewczynki nie rozpoznaję.

Fryzjer (1944)

Zakład fryzjerski „Tadeusz”, właśc. Jan Zabost, Warszawa, ul. Słowackiego 27, (budynek Spółdz. „Zimowe Leże”). Zakład spłonął w czasie Powstania, gdy o budynek spółdzielni walczono intensywnie. Zostały tylko zeznania świadków – oraz ślad na ścianie po pożarze, na zdjęciu Karola Pęcherskiego (1949), linki niżej. Tam też szyld: bowiem po wojnie też był tam fryzjer (nowy właściciel?).