Manifest artystyczny trzynastolatka (1965)

W tej galerii znajdują się 4 zdjęcia.

Rysuneczki: robiłem ich mnóstwo, takich właśnie – i rozbudowanych (nawet do formatów B1, 1000×700 mm). Zaś opis ich, niżej, pod listem Zbigniewa reprodukowany, jest chyba naśladowaniem: tatusia. Ta samoświadomość… W tym notesiku, na pierwszej stronie jest pierwszy rysunek który powstał ok. dwuch (tak napisałem: „u” – mr m.) lat temu… czytaj dalej

To jednak zima 1950/51…

Barbara ma dwadzieścia, dwadzieścia jeden lat, jest ładna, pojawiają się chłopcy, panowie już raczej…

i poznanie pierwszego chłopca, który poważnie chciał ułożyć sobie ze mną życie. Był przystojny, pracowity i uładzony. Nie kochałam go zapewne, ale było mi dobrze w jego obecności. Przypadkowy spotkany kolega z kolonii letniej, jedynej w której po wojnie uczestniczyłam (i skreślone: nie jako opiekunka), student I roku ASP przetrzymał Adama (i skreślone, nadpisane: Janusza).

W tym akapicie zresztą sporo skreśleń. Mam jakieś zdjęcie, ona z nieznanym mi młodym człowiekiem. Z tyłu napis: „Basi” i jej opis „Krynica 1951 grudzień”. To „grudzień” skreślone. Na zdjęciu zima i śnieg. Czy skreślone dlatego, aby Zbigniewowi nie dawać argumentów do – późniejszej – sprawy rozwodowej? Nie dowiemy się. Urodziłem się dziewięć… Nie: jednak dziesięć miesięcy później.

Państwo Nikt…” str. 194

No, tak: piszemy, piszemy… A wystarczy uważniej „czytać” (oraz czytać opisy na nich) zdjęcia. Dedykacja z tyłu (innego zdjęcia, a nie tego, o którym wspominam) jest z sierpnia 1951; a i na tym zdjęciu z Krynicy mamy śnieg – to więc zima rok wcześniej. Ot, takie sprostowanie, bo mój tatuś mógłby mieć na imię Janusz – a nie miał.
Żarty czyli życie: codzienne, w wakacyjnych fotografiach pochowane.
mr m.

„Młodości mojej niebo i tortury…”

Ten krótki moment w życiu Barbary: już poza domem dziecka, jeszcze nie żona i matka. Proste radości, jacyś znajomi, flirty – to nic, że wszyscy na tych nielicznych zdjęciach wyglądają starzej, niż są: pokolenie wojny przecież. (Barbara ma tu prawie dokładnie 20 i pół roku.)
Kto to? Mam jakieś drobiazgi, tak je opisałem w „Państwie Nikt…”

(Barbara) …i poznanie pierwszego chłopca, który poważnie chciał ułożyć sobie ze mną życie. Był przystojny, pracowity i uładzony. Nie kochałam go zapewne, ale było mi dobrze w jego obecności. Przypadkowy spotkany kolega z kolonii letniej, jedynej w której po wojnie uczestniczyłam (i skreślone: nie jako opiekunka), student I roku ASP przetrzymał Adama (i skreślone, nadpisane: Janusza).
W tym akapicie zresztą sporo skreśleń. Mam jakieś zdjęcie¹, ona z nieznanym mi, młodym człowiekiem. Z tyłu napis: „Basi” i jej opis „Krynica 1951 grudzień”. To „grudzień” skreślone. Na zdjęciu zima i śnieg. Czy skreślone dlatego, aby Zbigniewowi nie dawać argumentów do – późniejszej – sprawy rozwodowej? Nie dowiemy się. Urodziłem się dziewięć… Nie: jednak dziesięć miesięcy później.
Pragnęłam domu, pragnęłam stabilizacji…

„Państwo Nikt…” str. 194

Po wskanowaniu nowych zdjęć zobaczyłem jednak, iż się pomyliłem w książce; ja – lub ona, w opisie? Oraz, jeśli to ja – to okrutnie rzecz nadinterpretowałem. To grudzień 1950 roku jednak; a nie – rok później. Cóż…
Czy któryś z nich na zdjęciach – to ów Janusz vel Adam? Nie wiem. I już się nie dowiem.
Zwróćmy też uwagę na detal skanu, owo: „Z.S.R.R.” – w tle zdjęcia z Barbarą. Takie promieniowanie tła.
mr m.

¹ – ale inne, niż to na dole; zob. też uwaga dot. datowania (nie 1951 a 1950)

Przedszkole (1957?)

Oto ja, idę do przedszkola, ul. St. Wyspiańskiego. Zdjęcia niewiele dodają do opowieści, ale mogą zainteresować kogoś, dziejami Żoliborza pochłoniętego. Jest rok… Raczej 1957, może to mój pierwszy rok tam: może nawet 11 marca, „Dzień kobiet”?

Przez 55 lat funkcję kierownika a potem dyrektora przedszkola pełniło 5 osób, m.in. Lucyna Szulim

czytaj dalej