1953: wózki dziejów

Mam tylko jedno wspólne zdjęcie matki i ojca (fragment wyżej, całe niżej): z 1953 roku, nieco tam opisanego. Na którym i ja, choć niezbyt świadomy: ot, bobas. Za to ciekawy jest Zbigniew, jego strój: od razu widać, że artysta. Lato: ten beret, teczka z rysunkami, papierami, marynarka bez krawata (dziś częsta, wtedy: bunt). Ta nieobecność.Co

Cztery babcie…

…moje. Czyli kartki, nadal. To znaczy: znałem dwie, jedną prawdziwą: babcię Józię – i jedną „przyszywaną” – tak o niej mówiła Barbara, ja mówiłem po prostu „babciu”. Czyli mą babcię Stasię. Ale były jeszcze dwie: jedna prawdziwa – babcia Wiktoria, nie znałem, nie mogłem. Oraz „babcia”, a raczej „przyszywana mama” matki mej, bo dla mnie

Pocztówki, kartki…

Skanuję od kilku dni. Niektóre tak stare, jak ta: z 1905 roku, jeśli dobrze stempel czytam. Są też nawet z frontu polsko-ukraińskiego, 1919: to obrona Lwowa, kiedyś umieszczę. Większość to rodzina Strosznajder jednak. Nieco mojej babci (która wszystkie te papiery, listy i pocztówki dzielnie przechowała i dlatego są). Trochę jej i dziadka Czesława, ze dwie,

Kobyłeccy: „Ma.”

Życiorys. Felicji Kobyłeckiej, córki Menasze i Sury-Rywki z Alterów małżonków Sztajnberg, urodzonej w dniu 14 października 1904 w Mławie… Barbara i Ela Kobyłecka znały się z czasów pobytu w domach dziecka (przed 1947). Barbara mówiła o Felicji „Ma”. Takie pół mamy. Z Isią, córką Elżbiety (zatrudnionej w „Cenzurze” przy ul. Mysiej) się wychowywałem, we wczesnym