Cztery babcie…

…moje. Czyli kartki, nadal.
To znaczy: znałem dwie, jedną prawdziwą: babcię Józię – i jedną „przyszywaną” – tak o niej mówiła Barbara, ja mówiłem po prostu „babciu”. Czyli mą babcię Stasię. Ale były jeszcze dwie: jedna prawdziwa – babcia Wiktoria, nie znałem, nie mogłem. Oraz „babcia”, a raczej „przyszywana mama” matki mej, bo dla mnie jednak obca osoba, ledwo pamiętam mocno starszą panią w mieszkaniu w Alejach Ujazdowskich… Czyli Felicja Kobyłecka, w książce szczegółowo opisana w rozdziale „Ma”.
Obca, jeśli oczywiście nie liczyć listów, które później przysyłała z Izraela, do którego wyemigrowała, zostawiając tu córkę Elżbietę, o której w liście i książce sporo – i wnuczkę Isię. Czyli moją „kuzynkę”, prawie siostrę.

Ojciec, Menachem Steinberg pochodził z Pułtuska, był chasydem. Matka Sura Ryfka z domu Alter pochodziła z Mławy. Rodzice byli bardzo religijni. Felicja była najstarszym dzieckiem w rodzinie, opiekowała się młodszym rodzeństwem, Kubą, Judą, Leą, Zaumenem Szylem, Beniaminem. Była śliczna, jasnopopielate włosy i niebieskie oczy. Poznała Polaka, Józefa Kobyłeckiego, ochrzciła się i wyszła za niego za mąż. Jej ojciec wyklął córkę. Miała dwoje dzieci, Elżbietę i o 4 lata młodszego Krzysztofa. 

ze strony: Centrum Badań nad Zagładą Żydów


Listy z Izraela? Tak, sporo – i to w czasach (po 1968 roku szczególnie), gdy to nie było zbyt… Dobrze widziane, powiedzmy łagodnie. Ale nasz pan listonosz z ul. Broniewskiego w tych późnych latach 60. bardzo się z nami, ze mną „kolegował” – zapewne tylko z powodu znaczków, nieczęstych wtedy. Chętnie brał, dawaliśmy mu, żeby listy nie ginęły oczywiście.
A że to „mama”? Dziwne? Nie bardzo: zaopiekowała się Barbarą jak córką, nawet chyba – sądzę – zanim odnałazła swoje dzieci po okupacji. I później też bardzo się o jej życie troszczyła.
Także: są dwie mamy. Pierwsza ta prawdziwa: zobaczmy w liście Barbary: Poszłam do koleżanki mojej matki zmarłej… Czyli zapewne do którejś znajomej matki jeszcze z czasów tworzenia Pralni, domyślam się. Nie, raczej nie do Doroty Kłuszyńskiej (1876-1952), pani senator z PPS w II RP i aktywistki TPD po wojnie – która z kolei pomogła jej wcześniej w dostaniu się do Domu Dziecka; ta zmarła w 1952 roku właśnie, co prawda dopiero w listopadzie, ale.
Nie ustalę, kto to.
Oraz zobaczmy to drugie: Mama moja wyjechała na urlop… To „mama” z kartki, Felicja Kobyłecka właśnie. A i ona, jak widać, też się tak określała, gdy pisała do Barbary, tego nie wiedziałem. (Jak i tego, że Barbara mieszkała też w domu przy ul. Mickiewicza 18, tuż przed moim urodzeniem, ciekawe, u kogo?)
Oto więc moje cztery babcie :–).

Ale ten list jest interesujący z bardzo wielu powodów: choćby dla życiorysu Zbigniewa, z czasów jego aktywności polityczno-społecznej na studiach. Oto kolejny dodatek, uzupełnienie tej drugiej książki.
Ale też dla poznania realiów PRL we wczesnych latach 50. Oraz szczególnie informacji o WSM – a właściwie zasad (tu przydałby się cudzysłów jednak) przydzielania mieszkań po wojnie w tym WSM-ie; jakże innych w porównaniu z jasnymi, uczciwymi i prostymi regułami z przed wojny…

A „zlot” o którym pisze Barbara, że Zbigniew zrezygnował z pracy przy nim, a koledzy – nie? To pewnie:

Zlot Młodych Przodowników Budowniczych Polski Ludowej odbył się w dniach 20-22 lipca 1952 r. Poprzedzony licznymi imprezami – sztafety, konkursy itp. Na zlot przybyły delegacje 27 krajów. W kulminacyjnym momencie jakim był pochód przez Warszawę brało udział 200 000 uczestników.

Tak, zwykłe listy, kartki – a ile w nich dziejów (już prawie nie) najnowszych kraju.
Oraz moje dwie nieznane babcie.
mr m.

„Podróż…”

…już jest, to druga, może trzecia część całości – jeśli liczyć „Obok…” jako część tego samego świata Peerelu; tylko bardziej o nas, o mnie nieco… (A skoro trzecia to chyba ostatnia :–)
Cóż: ocenicie Państwo – lub nie.
Zapraszam.
mr m.

„My z ZMP…”

Choinka – oczywiście nie z okazji (tak zwanego, pamiętamy) „bożego narodzenia” – a Nowego Roku, to jasne. Dlatego też ta choinka walczy o pokój na świecie. Pod nią młodzi, optymistyczni, w koszulach zielonych. Jeśli to szkoła – mamy zimę 1948/49 – utworzenie ZMP to 21 lipca 1948; utworzenie SP to 25 lutego 1948 – najpóźniejsza możliwa data zdjęcia to pierwsza połowa stycznia 1949: po 15 Barbara odchodzi ze szkoły.
Ale jeśli to „Nasz Dom”, w którym była jeszcze po odejściu ze szkoły – to może to być i zima 1949/50. Nie później, wtedy zaczęła pracować.

(…) Do ZMP należę od chwili Zjednoczenia Ruchu Młodzieżowego. Poprzednio należałam od 1946 do OMTUR. (…) Zawisławska Barbara Anna.

z jej wlasnego życiorysu, „Państwo Nikt…” str. 182

I jeszcze nieco z oceny, oficjalnej. Ważny element życiorysu młodych ludzi wtedy, decydujący, rzec można: czy na studia – czy do roboty…
Młodziutkiej Barbarze, z właściwym przecież pochodzeniem społecznym – jednak to nie pomogło.
mr m.

Komenda Powiatowa Powszechnej Organizacji „SŁUŻBA POLSCE” Warszawa-Północ. Zaświadczenie Nr 462/49 r. Zawisławska Barbara (…) ukończył {a} w roku szkolnym 1948/49 Pierwszy Stopień „S.P” uzyskując następujące oceny:
Wychowanie polityczne – dobry
Wychowanie wojskowe – dobry (…) 22 VI 1949 r.

Państwo Nikt…” str. 163


A dodatkowo:

– Dla synów i córek chłopów to wszystko było po prostu kuszące. Z ich punktu widzenia Polska Ludowa realizowała obietnicę, którą złożyła. Przynajmniej przez parę lat tak to mogło wyglądać. (…)
– Dla komunistów młodzi ludzie mieli być awangardą zmian. To ich miało objąć „wykuwanie nowego człowieka” w czasie największego nasilenia stalinizmu. Na pewno jakaś część tej młodzieży zawierzyła nowemu systemowi i jego wartościom, przynajmniej tym deklarowanym.
Przez komunistyczny Związek Młodzieży Polskiej przewinęło się przez 9 lat jego działalności 3-4 mln ludzi. Oczywiście spory odsetek znalazł się tam z przymusu bądź traktował tę przynależność koniunkturalnie, bo ona dawała dostęp do pracy czy studiów, ale zwracam uwagę, że pod koniec lat 50. – kiedy ZMP był już popaździernikowo „potępiony” – bodaj 10 proc. jego dawnych członków deklarowało, że ich udział w Związku wynikał z ideologicznego zaangażowania.
To oznacza, że przynajmniej kilkaset tysięcy młodych ludzi uwierzyło w tamten system, dało się uwieść złożonej przez niego obietnicy.

Czy wolno nam stawiać sprawę w taki sposób, że ci młodzi ludzie jako grupa społeczna dostali od Polski Ludowej szansę, której w jakiejś alternatywnej „kapitalistycznej Polsce powojennej” pewnie by nie dostali?
– Dostaliby z pewnością inną, bo powojenna Polska – nawet gdyby nie rządzili nią komuniści – tak czy inaczej musiałaby się zmierzyć z wielką zmianą społeczną i ustrojową. Choć dla biedoty miejskiej ten proces był nieco bardziej złożony, sądzę. Ale to temat…

Dla moich bohaterów Polska Ludowa była kuszącą obietnicą
Piotr Nesterowicz w rozmowie z Mateuszem Zimmermanem (onet, 2016)

Z archiwum Zbigniewa: nowe skany

To tylko informacja: skanuję spore, jak na czasy, z których pochodzi – oraz jak na losy, jakie przeszło (głównie zbyt liczne przeprowadzki) – archiwum, które zostało mi po Zbigniewie (i Barbarze, ale tego jest znacznie mniej); głównie z lat 1946-56. Ciekawe lata, zasługują chyba na szersze omówienie – intensywnie myślę. Ale coś za coś: rzadziej pojawiać się tu będą nowe wpisy. (Choć chyba warto poczekać, sądzę.)

uaktualnienie: już (2020) jest więcej
mr m.

Ankieta personalna

W tej galerii znajduje się 8 zdjęć.

…z I poł. lat 50. Pusta, znaleziona wraz z papierami Barbary i Zbigniewa – również z wersjami ich życiorysów: w ankiecie jasno napisano, że należy do niej dołączyć także szczegółowy życiorys. Nie wiem, czy umiałbym napisać coś „bardziej szczegółowo” o sobie, po wypełnieniu takiej ankiety; ale przecież nie o te… czytaj dalej

„Lustracja”

…czyli Zbigniew Makowski, Akademia, marksizm-leninizm, koło naukowe, lata 1951/52 – do 1956. Późniejszych kartek, notatek… nie mam; z oczywistych powodów. (Z czasu późniejszego mam niewiele i jednak propagandowe.)

Czy więc mówić „sprawdzam” tej nie naszej przeszłości? Nie: jakim prawem. Tak: dziejów opisywanie. Dylematy. Nie chcę pisać o tamtym Zbigniewie. Wolę, gdy mówi sam.

Państwo Nikt” s. 173

czytaj dalej

Hanna Puławska, inni

Malarka i tkaczka. Koleżanka Barbary jeszcze z czasów domów dziecka / internatu (przynajmniej od 1946, p. foto) – a może jeszcze z czasów wojny: jest świadectwo Hanny Puławskiej ws. udziału Barbary w Powstaniu. Mieszkała na III Koloni WSM, ul. Krasińskiego 15 m. 150; gdzie wielu artystów (m.in. Ignacy Witz) też.
Żona (?) Leona Urbańskiego, znakomitego typografa, na ASP też aktywisty ZMP (lata 50.); póżniej m.in. założyciela Doświadczalnej Oficyny Graficznej Pracowni Sztuk Plastycznych (PSP). Matka Jacka Urbańskiego, rysownika, karykaturzysty.
Moja „babcia” Stanisława, po wyprowadzeniu się od nas, pracowała u niej jako gosposia.
mr m.
czytaj dalej