Manifest artystyczny trzynastolatka (1965)

Rysuneczki: robiłem ich mnóstwo, takich właśnie – i rozbudowanych (nawet do formatów B1, 1000×700 mm). Zaś opis ich, niżej, pod listem Zbigniewa reprodukowany, jest chyba naśladowaniem: tatusia. Ta samoświadomość… W tym notesiku, na pierwszej stronie jest pierwszy rysunek który powstał ok. dwuch (tak napisałem: „u” – mr m.) lat temu z typu który rysuję do

Koniec lat 60.

Był dla nas wszystkich trudny. Barbara często bywała (też i wcześniej, ale teraz prawie stale) w szpitalach, sanatoriach, jej życie z Edmundem nie kleiło się. Ja rosłem, zaczynałem mieć ambicje… Jedną z nich była fotografia – robiłem zdjęcia chętnie i wcześniej, czym się dało. Ale teraz często zabierałem Edmundowi jego, przywiezioną gdzieś z Niemiec (Zachodnich)

„Odwilż” (1956)

Ciąg dalszy porządków z książkami. Oto słynna kiedyś powieść Ilii Erenburga – egzemplarz o którym w „Państwie Nikt…” wspominam przynajmniej dwa razy: o niej samej… Więc jak? Jak było, kiedy czytali (w „Po prostu” – mr m.) „Odwilż” Erenburga... Chyba mam ten „ich” egzemplarz, został mi po Egonie. Z pieczątką nawet. Ale może właśnie tworzę kolejne mitologie. „Państwo Nikt…”

Warszawa Wschodnia (1963)

Oto, ja: jadę do sanatorium. Bardzo byłem niezadowolony. Ale dziś nie o tym. Otóż pamięć podpowiadała mi, że jechałem z dworca Warszawa Wschodnia. Zdjęcie mego ojczyma, na zdjęciu: ja. Jadę do sanatorium – Wieniec Zdrój? A jeśli – to mamy 1963 rok. I może Dworzec Wschodni w W-wie. „Państwo Nikt…” str. 228 Co prawda dziś

Barbara Zawisławska (1929-2017)

Barbara, 1mo voto Makowska, 2ndo voto Gonczarska, urodzona w Warszawie, 25 lipca 1929; zmarła 4 grudnia, w domu opieki w Serocku: ona, warszawianka od pokoleń. W dzień swych imienin, lubiła ten dzień, obchodziła, nawet gdy była już sama. Jutro… (to 1981 rok – mr m.) …muszę zdobyć tort, posprzątać, przyszykować dom jakby to było za

Komunia kolegi (1962?)

Już było, wielokrotnie, ale nigdy jakoś niezebrane. A zachęciła, skłoniła mnie – rozmowa Emilii Padoł z Mikołajem Grynbergiem, też nieco cytowanym w „Państwie Nikt…”. Jeśli ktoś się urodził w żydowskiej rodzinie w Polsce, chodzi do polskiej szkoły, to pierwszy raz problem pojawia się, kiedy wszystkie dzieci idą do komunii. Wszystkie oprócz niego. W wersji light

Listy z kolonii

I sanatoriów, jak tu, stamtąd koperty (z 1963 i 1965). Rymanów Zdrój, Bieszczady, kolejna „zima stulecia”. (…) dla Makowskiego tą najważniejszą zimą stulecia jest ta bieszczadzka z 1963 roku. Pojechał wtedy do sanatorium. „Byliśmy w tych Bieszczadach dwa miesiące, a może i dłużej. Sanatorium ale i szkoła niestety. Nauczyciel matematyki rzucał w nas, zwykle kredą, białą jak

Tożsamość, pamięć, melancholia (1)

A oto sprostowanie, wyjaśnienie raczej. W książce (s. 91) umieściłem zdanie z portalu Histmag org. U blisko 40% badanych uczenie się historii kończyło się melancholią. – Pierwsze symptomy pojawiały się często już kilka minut po odłożeniu książki. Sebastian Adamkiewicz (2015) Nie dodałem jednak informacji (choć link jest, uważny czytelnik sprawdzi zapewne, jak to zwykle w

Urszula (?)

To zapewne ona, ta w „misiu”, córka Edmunda Gonczarskiego z pierwszego związku. Drugiej dziewczynki nie rozpoznaję.

Edmund Gonczarski: „Powrót starego człowieka” (1958)

Podpis wydawał mi się znajomy, choć nie znałem za dobrze charakteru pisma mego ojczyma. A później znalazłem ten list. Musisz jakoś podrobić mój podpis. Podpisz tak: Edmund Gonczarski kiciu! Zrób to porządnie. To są zawiłości, ja też poruszam się tam jak słoń wśród porcelany…

„Październik”

Tygodnik, znany. Oczywiście w „Państwo Nikt…” najwięcej w rozdziale „Ojczym z żydokomuny”, również w „Autostopem przez Peerel” – te, które o Edmundzie Gonczarskim; ale nie tylko. Pojawia się również z tej okazji np. Jerzy Afanasjew (senior), zabawne. mr m.

Hanna Kirchner

Z „Dzienników” Zofii Nałkowskiej wypączkowały setki innych żyć. Były to życia trochę mniejsze. Nad każdym jednak trzeba się było pochylić i opisać w biogramie. Im dłużej badała losy, tym więcej rozumiała. Pewnego dnia w połowie pracy zrozumiała, że nie rozumie siebie.