„Odwilż” (1956)

Ciąg dalszy porządków z książkami. Oto słynna kiedyś powieść Ilii Erenburga – egzemplarz o którym w „Państwie Nikt…” wspominam przynajmniej dwa razy: o niej samej…

Więc jak? Jak było, kiedy czytali (w „Po prostu” – mr m.) „Odwilż” Erenburga..
Chyba mam ten „ich” egzemplarz, został mi po Egonie. Z pieczątką nawet. Ale może właśnie tworzę kolejne mitologie.

„Państwo Nikt…” str. 259

Tak, chyba tworzę: znalazłem tylko egzemplarz Zbigniewa i Barbary.
(Choć tamten – pamiętam, cóż jest więc „pamięć”… Może był.)

Ale ten znaleziony – też znaczący: podpisany „Kościan, 1956”; a to kolejny ważny punkt naszej opowieści… Ot, podniszczone świadectwa, dowody, że przeszłość istniała. Chyba.

W książce mej jest też wiersz Zbigniewa o odwilży, wcześniejszy: z 1947 roku. Ale nie chcę odbierać Wam przyjemności poznania go :–)
mr m.

„Młodości mojej niebo i tortury…”

Ten krótki moment w życiu Barbary: już poza domem dziecka, jeszcze nie żona i matka. Proste radości, jacyś znajomi, flirty – to nic, że wszyscy na tych nielicznych zdjęciach wyglądają starzej, niż są: pokolenie wojny przecież. (Barbara ma tu prawie dokładnie 20 i pół roku.)
Kto to? Mam jakieś drobiazgi, tak je opisałem w „Państwie Nikt…”

(Barbara) …i poznanie pierwszego chłopca, który poważnie chciał ułożyć sobie ze mną życie. Był przystojny, pracowity i uładzony. Nie kochałam go zapewne, ale było mi dobrze w jego obecności. Przypadkowy spotkany kolega z kolonii letniej, jedynej w której po wojnie uczestniczyłam (i skreślone: nie jako opiekunka), student I roku ASP przetrzymał Adama (i skreślone, nadpisane: Janusza).
W tym akapicie zresztą sporo skreśleń. Mam jakieś zdjęcie¹, ona z nieznanym mi, młodym człowiekiem. Z tyłu napis: „Basi” i jej opis „Krynica 1951 grudzień”. To „grudzień” skreślone. Na zdjęciu zima i śnieg. Czy skreślone dlatego, aby Zbigniewowi nie dawać argumentów do – późniejszej – sprawy rozwodowej? Nie dowiemy się. Urodziłem się dziewięć… Nie: jednak dziesięć miesięcy później.
Pragnęłam domu, pragnęłam stabilizacji…

„Państwo Nikt…” str. 194

Po wskanowaniu nowych zdjęć zobaczyłem jednak, iż się pomyliłem w książce; ja – lub ona, w opisie? Oraz, jeśli to ja – to okrutnie rzecz nadinterpretowałem. To grudzień 1950 roku jednak; a nie – rok później. Cóż…
Czy któryś z nich na zdjęciach – to ów Janusz vel Adam? Nie wiem. I już się nie dowiem.
Zwróćmy też uwagę na detal skanu, owo: „Z.S.R.R.” – w tle zdjęcia z Barbarą. Takie promieniowanie tła.
mr m.

¹ – ale inne, niż to na dole; zob. też uwaga dot. datowania (nie 1951 a 1950)

Cytuję i polecam…

Bardzo interesujące uwagi Pawła Jędrzejewskiego ((Forum Żydów Polskich) o antyizraelskości lewicy, polecam. A też dlatego, że bliskie są temu, o czym wspominałem nieco w rozdziale „Lewica” mej opowieści (str. 347-374). No bo porównajmy.

Istnieją powody oczywiste, że lewica jest antyizraelska… (…)
Ale istnieją przyczyny znacznie głębsze.
Europa podlega głębokim i powszechnym przeobrażeniom zrodzonym z myśli LEWICOWEJ: rezygnuje ze swojej tradycji. W swoim lewicowym nurcie, Europa odrzuca nacjonalizm, a przy okazji patriotyzm. Odrzuca separatyzm, a przy okazji własną kulturową tożsamość. Obydwa, jako przejawy prymitywizmu. Zastąpiła ją nową wiarą – w wielokulturowość. Niczym nie brzydzi się tak bardzo, jak „starą Europą”. Europa zaczadzona lewicowymi ideami postrzega więc siebie samą wyłącznie poprzez cechy odrażające: rasizm, ksenofobię, europocentryzm. I nienawidzi ich. Nic nie napawa ją takim wstrętem, jak idea powiązania narodu z terytorium. Chyba tylko samo pojęcie narodu. (…)
Forum Żydów Polskich

Oraz moje notatki:
czytaj dalej

Koń na biegunach (1957?)

Chciałem mieć zdjęcie z Laleczką, taką najmniejszą ze środka „ruskiej baby”. I mam: to, co widać, moja prawa ręka trzyma laleczkę. A że nie widać? Cóż: uparłem się, choć trzeba było mieć zdjęcie na koniku (chłopcy) – albo z lalką, dużą (dziewczynki). Nie odpowiadało mi ani to, ani tamto – konia na biegunach miałem już chyba wtedy w domu, żadna atrakcja.
Przedszkole nr 96, Warszawa, ul. Wyspiańskiego. To tzw. serek żoliborski, „duże jajo”.

Przedszkole nasze powstało we wrześniu 1954 roku. Na początku było placówką czterooddziałową. W pierwszym roku istnienia mieściło się w starym budynku willowym na Pl. Henkla i prowadzone było przez „Caritas”. W 1955 roku przeniesione zostało na ul. Wyspiańskiego 5 i otrzymało nr 96. (…) Przez 55 lat funkcję kierownika a potem dyrektora przedszkola pełniło 5 osób, m.in. Lucyna Szulim…

czytaj dalej

„Październik”

Tygodnik, znany. Oczywiście w „Państwo Nikt…” najwięcej w rozdziale „Ojczym z żydokomuny”, również w „Autostopem przez Peerel” – te, które o Edmundzie Gonczarskim; ale nie tylko. Pojawia się również z tej okazji np. Jerzy Afanasjew (senior), zabawne.
mr m.
czytaj dalej