„Odwilż” (1956)
Ciąg dalszy porządków z książkami. Oto słynna kiedyś powieść Ilii Erenburga – egzemplarz o którym w „Państwie Nikt…” wspominam przynajmniej dwa razy: o niej samej…
Więc jak? Jak było, kiedy czytali (w „Po prostu” – mr m.) „Odwilż” Erenburga...
„Państwo Nikt…” str. 259
Chyba mam ten „ich” egzemplarz, został mi po Egonie. Z pieczątką nawet. Ale może właśnie tworzę kolejne mitologie.
Tak, chyba tworzę: znalazłem tylko egzemplarz Zbigniewa i Barbary.
(Choć tamten – pamiętam, cóż jest więc „pamięć”… Może był.)
Ale ten znaleziony – też znaczący: podpisany „Kościan, 1956”; a to kolejny ważny punkt naszej opowieści… Ot, podniszczone świadectwa, dowody, że przeszłość istniała. Chyba.
W książce mej jest też wiersz Zbigniewa o odwilży, wcześniejszy: z 1947 roku. Ale nie chcę odbierać Wam przyjemności poznania go :–)
mr m.









Nierealizm w Stodole (1960)
[…] czystego waciaka oraz gumofilców. Pacyfikując jednocześnie pigułkami kultury (zbyt jeszcze: 1956…) zbuntowanych młodych – i zamykając ich w bezpiecznej, ściśle kontrolowanej przestrzeni […]
AI, CIA, trąbka i malarstwo abstrakcyjne lat 60.
[…] Henisz i Łabędź rozmawiali o malarstwie? Nie wiem, to literatura miała być kretem, który mógłby (hipotetycznie) rozłożyć komunizm. (I odwrotnie: tu – […]