Ciocia Binia i Miron Białoszewski

Niewiele łączy mą ciocię, Albinę Frączek (z d. Hałas) i wybitnego warszawskiego pisarza; jedynie dom, w którym zaraz po wojnie mieszkali. Tak wynika z Kennkarty mej cioci – i z życiorysu Białoszewskiego. (Kennkarty funkcjonowały jeszcze i po wojnie jako tymczasowe dokumenty tożsamości.) I nie, nie idzie o sławny (czy osławiony) dom przy Chłodnej 40; to też znana – i też ze współczesnych problemów z warszawską reprywatyzacją – kamienica przy Poznańskiej 37.

Ludzie, posłania, pokoje nabite cielskami ciasno, piętra, antresole, poddasza, wykusze łączyły się nocami chrapaniami, falowniami. Obrzydzenie narastało we mnie przeciw tym puszkom w potach, plastrom, piętrówkom. Uciekałem z domu. (…) Próbowałem spać w trawie na Młocinach.

Miron Białoszewski „Szumy, zlepy…” (Wyd. PIW, 2014; str. 111)

Czy się z poetą znali? Może, ale w „Szumach…” niczego nie znajduję, nawet lekko aluzyjnego. A niby dlaczego coś miałoby być? Obce światy. Ale czy mijali się na schodach? Zabawnie jest o tym myśleć, te teatry codzienności.
A może – akurat, gdy on się wprowadził – ona już tam nie mieszkała, nie mam sił sprawdzać. Zresztą: po co?
(Tak, mieszkali obok siebie: ona – od października 1946; do …? On w latach 1945–1958, dziś tak prosto wiedzieć.)

Ciocia Binia: nikt. Żyła samotnie – oczywiście już po wojnie, po historii ze ślubem, historii, której nikt nie chce ode mnie usłyszeć (a rozmawiałem już z kilkoma instytucjami, z dyrektorami nawet).
Tak, bywali jacyś panowie, mam na zdjęciu jednego, w opowieściach rodzinnych też coś słyszałem. Lecz chyba nikt na dłużej. Emocje wypalone? Może, choć miała i psy, jamniki. Uczucie zastępcze.

Tu, na zdjęciach – dostaje jakiś poważny order, nie rozpoznaję. Krzyż, widać w powiększeniu, może to krzyż zasługi? Coś mi się w głowie kotłuje, że to było Ministerstwo Żeglugi… Jest rok 1958, 21 lipca, wiadomo.

Ciocia Binia, kolejna, choć mało dramatyczna (?) ofiara wojny: ta ofiarowała jej samotność w PRL-u. A też jakąś karierę urzędniczą. No i adresy warszawskie: pamiętam mieszkanie na parterze ze współlokatorem – przy Nowogrodzkiej 7/9, dziś to „centrum reklamy” – który wywoływał w łazience filmy czarno-białe. To pierwsze negatywy, które widziałem jeszcze mokre: magia. (Lecz też i obrzydzenie jednak: łazieneczka była ciasna, stale wilgotna, chyba jakieś pieluchy dziecięce, dziecka lokatora? Kto jeszcze pamięta pieluchy z tetry, do prania, gotowania?)
Później, skoro już wędrujemy z ciocią, samodzielna kawalerka przy Żurawiej bodaj? Też nieduża. Warszawa, miasto za ciasne.

I były jeszcze te cykliczne, rytualne kłótnie z moją matką, tak często opisywane w Barbary notatnikach. I to już chyba wszystko. Nic, nawet szumu.
mr m.

„Marynarz warszawski”

A raczej jego listy. Mieczysław Frączek, st. marynarz, listy i kartki do mej „cioci” (dalekiej kuzynki Barbary), Albiny z d. Hałas, warszawianki. Listy, zdjęcia, zaproszenie na ich ślub – 9 lipca 1939, kościół św. Stanisława, ul. Bema 73, Warszawa.

Fascynujące listy, sprzed wojny (1934 rok, Gdynia) też, lecz głównie z obozu. Kriegsgefangenenpost. Duży zbiór, przypadkiem ocalały. Wart większego opracowania, ktoś chętny?
mr m.

Państwo Nikt…” (ciocia Binia, Albina Frączek) s. 40, 228, 333, 371, 398-399, 400, 402-404; („Marynarz”) s. 120

czytaj dalej

Leokadia Domańska (…?-…?)

Wg opisu Barbary: córka Ludwika Zawisławskiego – mego pradziadka – i Katarzyny z d. Niewiadomskiej. A więc byłaby siostrą dziadka Wacława i wujka Barbary Leonarda Zawisławskiego (filmowca, operatora w m.in. Referacie Filmowym BIP KG AK).
Barbara mówiła o niej „ciocia Lodzia”. Podobno aktorka, tu na zdjęciu też z synem (?) Domańskiego.
Niewiele więcej o niej wiem, ale profilem zdjęcie – znakomite.
mr m.
czytaj dalej

Wacław Zawisławski (1883-1944)

Dziadek, ojciec Barbary. Syn Ludwika i Katarzyny (z d. Niewiadomska). Murarz, inwalida wojenny (ok. 1915). W związku (konkubinat) z Wiktorią Ryszkowską, matką Barbary. Woźny w Banku PKO, później własna budka z papierosami przy pl. Krasińskich (którą chyba widać na tym zdjęciu, chyba przedwojennym, jakoś przed / tuż po odsłonięciu pomnika w 1936 roku zrobionym, choć gdzieniegdzie opisywanym „rok 1942” – ale to raczej niemożliwe: dom po lewej ucierpiał w 1939.
mr m. czytaj dalej